poniedziałek, 18 marca 2013

Kolczyki "Różowe wino II"

Druga już odsłona kolczyków w kolorystyce różowego wina. Tym razem nieco masywniejsze, ale podobnej długości - 7 cm (5,5 cm bez bigli).
 
 
 
Projektując kolczyki postanowiłam użyć do ich wykonania plastikowych i szklanych koralików oraz pereł, gdyż całość zwieńczają dosyć spore kryształy swarovskiego i bałam się by kolczyki nie były za ciężkie. Na szczęście tak się nie stało i myślę, że będą mi często służyć..:)

 

piątek, 15 marca 2013

Broszka Diónysos

Postanowiłam w końcu podjąć wyzwanie Kreatywnego Kufra... Padło na temat Podróże: Grecja...
Myśląc o Grecji, jedna z pierwszych moich myśli powędrowała w stronę znanej chyba wszystkim mitologii, pełnej starożytnych bogów i herosów. 
Bez wątpienia jednym z moich ulubieńców był od zawsze Dionizos - bóg płodności, winnej latorośli i wina Do atrybutów Dionizosa należała m.in. gałąź winorośli, stąd inspiracja na broszkę w tym właśnie kształcie.


 
W rejonie Morza Śródziemnego  uważano winorośl za roślinę świętą a napój wytwarzany z jej owoców za napój bogów. A mnie na myśl o takich słodkich, dojrzewających w słońcu gorącej Grecji winogronach już cieknie ślinka... :)




środa, 23 stycznia 2013

Komplet "Elegancja"


Karnawał trwa, a jak karnawał to i przyjęcia, bale... Tak mi się marzy żeby gdzieś zaszaleć, ale brzuszek rośnie i jakoś okazji brak. Za to w głowie powstał pomysł na "wyjściowy" komplet i od razu zabrałam się za szycie. Wyszedł moim zdaniem bardzo elegancki czarno-grafitowo-szary komplet, stąd też nazwa "elegancja"...


Podstawę tej misternej kompozycji stanowią duże, akrylowe kamienie imitujące masę perłową, otulone jedwabnymi tasiemkami sutasz w kolorze czarnym, srebrnym i grafitowym, uzupełnione o koraliki toho, szklane i hematyty. 


Klasyczne zestawienie czerni i dwóch odcieni szarości sprawiają, że komplet komponuje się niemal z każdą kolorystyką, a szczególnie pięknie wyglądają w połączeniu z ponadczasową czernią. 
Naszyjnik posiada trzy stopnie regulacji długości (43-48 cm na wewnętrznej krawędzi), kolczyki (wykonane na sztyftach) mają 3 cm długości. Kolczyki i naszyjnik zostały podszyte czarnym filcem.


Mam nadzieję, że komplet szybko znajdzie właścicielkę, która doceni jego ponadczasową elegancję. 

czwartek, 17 stycznia 2013

Bransoleta "wrzosy na piasku"

Zostałam niedawno poproszona o stworzenie bransolety, do wykonanego wcześniej przez Teklę wisiora "wrzosy na piasku" ( http://sutaszomania.blogspot.com/2012/09/wrzosy-na-piasku.html ).


Muszę przyznać, że zbytnio z tego zadania zadowolona nie byłam, bo wiadomo- jeśli ma to być komplet to te same koraliki, ten sam odcień sutaszu (a jak wiecie jest ich ogrom) itd itp. Na szczęście przy pomocy Tekli w doborze niezbędnego asortymentu udało się go skompletować i ruszyłam do pracy...


 Centralnym elementem jest oczywiście howlit otoczony fioletowym i beżowym sutaszem. Całość, jak u Tekli uzupełniona koralikami toho, plastikowymi i szklanymi.


I jeszcze widok od tyłu dla ciekawych...


Sądząc po reakcji "zamawiającej" się spisałam, a jak Wy myślicie? :)

wtorek, 15 stycznia 2013

Choinkowy misz-masz czyli bordowo-szaro-czarny wisior

Oj po świętach już ni widu ni słychu, a ja jeszcze w świątecznym nastroju... I tak wpatrując się w moją małą choineczkę (która cieszy mnie niezmiernie, jak wszystko na mym nowym miejscu zamieszkania;)) powstał pomysł na bordowo-szaro-czarny wisior.



Elementem centralnym jest dość spory (i ciężki) bordowy granit w otoczeniu szklanych koralików różnej wielkości. Na dole wszyty jest guziczek w kolorze hematytu i czarny onyks. Za "zawieszkę" posłużyła za to metalowa wstawka. Taki misz-masz jak na mojej choince powstał...:)

piątek, 14 grudnia 2012

Chabrowa zima czyli kolczyki w kolorze blue :)

Za oknem biały puch, więc wpadłam w zimowy nastrój i powstały kolczyki w zimowych barwach. Choć jak patrzę na mieniące się różnymi odcieniami kryształki to przypominają mi się raczej chabry, wystające spomiędzy kłosów zbóż...czyli lato w pełni :) A jak Wy je odbieracie?




 Centralnym elementem jest akrylowy kamień w chabrowym kolorze opleciony białym sutaszem. 
W kompozycję włączyłam także szklane koraliki róznej wielkości
 i sutasz w trzech odcieniach blue, czyli oczywiście pięknych niebieskości...
Całość zwieńczają kryształy, pięknie mieniące się w świetle. Kolczyki mają 6,5 cm długości (bez bigli).

czwartek, 13 grudnia 2012

Post powrotny dla wytrwałych :)

Witam wszystkich serdecznie!!! 
Dawno nie odwiedzałam bloga, więc nie bardzo wiem od czego by tu zacząć....
Przez ostatnie pół roku wiele się w moim życiu wydarzyło i zmieniło. Ale od początku...
KWIECIEŃ i MAJ był dla mnie miesiącem obfitującym w pracę nad........zaproszeniami ślubnymi! Mój kochany obecnie już mąż stwierdził, iż żadne dostępne zaproszenia nie spełniają jego wymagań ;) i, że ja z pewnością zrobię takie jakie nam obojgu przypadną do gustu... I tak każdą wolną chwilę spędzałam nad owymi zaproszeniami... A było ich "troszeczkę" bo ponad setka. Do tego oczywiście doszło ponad dwieście imiennych karteczek na stół... Muszę przyznać, że długo mi się śniły potem te kokardki, wstążki, karteczki i etc. 
A wyszło to tak...



Po całym tym zamieszaniu związanym z rozwożeniem zaproszeń (co oczywiście było możliwe tylko wieczorami bo oboje pracujemy) CZERWIEC upłynął na ostatnich przygotowaniach do ślubu, a każdy kto ma to już za soba zdaje sobie z pewnością sprawę ile rzeczy zostaje na ostatnią chwilę do zrobienia.... Nawet na własną ślubną biżuterię brakowało mi czasu i kolczyki powstały dopiero dwa dni przed ślubem :)
24.06.12 nadszedł ten WIELKI DZIEŃ!!!

Było cudownie!!!




Najchętniej zamieściłabym tu ze dwieście zdjęć, niestety nie da rady...
Ehh.. Ale muszę przyznać, że sutaszowa biżuteria jest genialna na ślub, bo wyrazista, a delikatna zarazem (przetestowałam to w końcu na sobie:)).


LIPIEC i SIERPIEŃ minął pod znakiem dalekich podróży, pięknych chwil i wszechogarniającego uczucia szczęścia... Z tych naszych wojaży, jak się później okazało wróciliśmy już WE TROJE :) 
Niestety nigdy tak prosto być nie może, bo to wszystko przeplatane było pracą i REMONTEM, który zajął nam jeszcze cały WRZESIEŃ i PAŹDZIERNIK. Było to o tyle trudne, że dalej nie mieszkaliśmy razem a miejsce naszego przyszłego gniazdka było oddalone o 170 km... :/
Po wielu czaso- i pracochłonnych dniach wprowadziliśmy się w końcu w LISTOPADZIE do naszego malutkiego mieszkanka w Zakopanem, powolutku się urządzając. Teraz możemy trochę odetchnąć, cieszyć się życiem RAZEM i powoli czekać na nasze maleństwo...
No a JA w końcu mam chwilę na realizacje swoich PASJI i tworzenie nowych sutaszowych zawijasków :)